Offcanvas Section

W sobotę 25 stycznia w auli Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Opolu odbył się XV Przegląd Kolędników Misyjnych. Tym razem prezentowało się na nim 8 parafii.

Każda z grup przedstawiła krótki program wg którego kolędowała w styczniu w swoich parafiach. Uczestnicy spotkania mieli okazję usłyszeć także podziękowania biskupa Pawła Stobrawy i posłuchać o pracy na misjach, z ust misjonarza z Peru, Gerarda Tyralli.

W Przeglądzie brało także udział kilku kapłanów oraz kleryków WMSD w Opolu.

 

Więcej można przeczytać: https://opole.gosc.pl/doc/6128563.Koledowali-dla-Amazonii

Drodzy Dobroczyńcy Funduszu Pomocy Misjonarzom Opolskim!

Z wielką radością chcę wyrazić swoją wdzięczność za Wasz wkład w zakup samochodu do usprawnienia mojej pracy misyjnej. Nowy samochód usprawnił mi docieranie do wielu miejsc mojej działalności. Umożliwił mi pracę z chłopcami ulicy, mogę też wreszcie swobodnie docierać do dziewcząt zagrożonych wczesnym małżeństwem. Samochód znacząco pomaga mi też w logistyce programu wspierającego niepełnosprawnych.

Jestem ogromnie wdzięczna za Wasz trud i włożone serce, dzięki Wam mogę czuć się bezpieczna i przygotowana do pracy. Za każdą pomoc z całego serca ogromnie DZIĘKUJĘ!
Zapewniam o swojej wielkiej wdzięczności oraz pamięci w modlitwie.
Niech Miłosierny Bóg Wam wszystkim wynagrodzi potrzebnymi łaskami i obficie błogosławi Was i Wasze Rodziny!

Z wdzięcznością,
Magdalena Mika
misjonarka świecka w Kabwe, Zambia

 

Zdumieni, jak co roku, stajemy przed tajemnicą betlejemskiej groty i wpatrujemy się w Józefa, Maryję i Dzieciątko Jezus, podziwiamy Pasterzy, ludzi prostych, którzy jako pierwsi oddali pokłon Nowonarodzonemu Zbawicielowi i uczymy się od Mędrców odwagi, pokory i wytrwałości w poszukiwaniu i poznaniu Jezusa, aby móc Go jeszcze owocniej nieść innym ludziom.

Dzieląc się opłatkiem, zapewniamy, że przy wigilijnym stole jest miejsce dla wszystkich misjonarek i misjonarzy oraz dla Was, którzy w jakikolwiek sposób im służycie. Dlatego też w tym okresie świątecznej radości, przyjmijcie wyrazy szczerej wdzięczności za Wasze serce dla misji.

W okazji Świąt Bożego Narodzenia, życzymy Wam, aby Bóg, który zamieszkał wśród ludzi i przychodzi do nas każdego dnia w Eucharystii, umacniał Was swoimi łaskami. Niech przeżyta na nowo tajemnica Wcielenia, uczyni Was skutecznym znakiem nadziei dla wszystkich, którym służycie, a dla Was stanie się źródłem pokoju i radości.

 

Duszpasterze Referatu Misyjnego

 

Bara ala kwe – Witam Was wszystkich

 

Można zabrać człowieka ze środka Afryki, ale nie można zabrać Afryki z wnętrza człowieka – to przysłowie afrykańskie ostatnio znalazłam w jednej książce, która trafiła w moje ręce. I powiem Wam Kochani, że w moim przypadku to się sprawdza w 100%. Przed przylotem do samego Serca Afryki miałam pewne obawy co do klimatu, chorób tutaj występujących, czy mój organizm sobie z tym wszystkim poradzi. Ale ponad te wszystkie obawy silniejsza była miłość do Afryki, nie tyle jako kontynentu, ale do tutejszej ludności. Jestem już w Afryce od ponad pół roku, a mam wrażenie jakbym wczoraj wysiadła z samolotu. Każdego dnia uczę się tutaj czegoś nowego, każdy dzień ma w sobie coś wyjątkowego. Co takiego? – Nie da się tego opisać słowami, to trzeba przeżyć. Oczywiście każdy dzień niesie ze sobą również swoje troski, ale dzięki Bożej pomocy znajdujemy rozwiązanie.


Mamy za sobą piękny czas – Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny, który minął pod hasłem: Ochrzczeni i posłani – Kościół Chrystusa z misją w świecie. Ja osobiście jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogłam ten czas przeżyć właśnie jako ochrzczona i posłana na misje w świecie. To ogromny przywilej być tutaj, patrzeć jak tutejszy Kościół niejednokrotnie stawia swoje pierwsze kroki na drodze wiary. Wraz z moją wspólnotą świeckich misjonarzy i Ojców Kombonianów prowadziliśmy w parafii formację dla miejscowych animatorów misyjnych. Moja konferencja dotyczyła zaangażowania Kościoła w Polsce w misję w Republice Środkowoafrykańskiej. Starałam się przedstawić obraz misjonarza, który nigdy nie jest posłany jako jednostka i jako osoba samowystarczalna. Że za każdym z misjonarzy stoi diecezja na czele z Księdzem Biskupem, parafia wraz z Księdzem Proboszczem, rodzina, przyjaciele, dobroczyńcy, a często też osoby zupełnie nieznajome, które chcą wspomóc dzieło misyjne, którego się podejmujemy. Ponieważ  my wszyscy, którzy przyjęliśmy Chrzest Święty jesteśmy posłani do wypełnienia misji, posłani do drugiego człowieka, posłani do dzielenia się Miłością, którą jest Jezus Chrystus. Jesteśmy przede wszystkim posłani do swoich środowisk, do swoich rodzin, miejsc pracy, by świadczyć o Miłości – to właśnie w tych miejscach zaczynamy swoją misję dzisiaj, aby jutro móc być na drugim końcu świata. Być osobiście jako misjonarz, albo być w sercu każdego z misjonarzy, którego wspieramy modlitwą, dobrym słowem czy ofiarą materialną. Każdego dnia przekonuję się, że Wasze wsparcie przede wszystkim modlitewne jest moim motorem do działania tutaj. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że każdego dnia myślę o osobach, które są za mną, dzięki którym moja misja tutaj jest możliwa. I to pozwala mi uświadomić sobie ogrom mojego szczęścia i żyć w dziękczynieniu za każdego z Was.


Od początku września jestem już na mojej misji w Mongoumbie, gdzie zaczęłam naukę miejscowego języka, powoli wchodzę w funkcjonowanie naszej misji i to co najlepsze, czyli poznaję tutejszych ludzi. Zajmujemy się przede wszystkim ochroną zdrowia, edukacją, pomagamy w funkcjonowaniu parafii. Nasze działania skierowane są w głównej mierze na pomoc dla Pigmejów, czyli plemienia mieszkającego w głębi lasu. Chodzimy do wiosek, by prowadzić edukację na temat chorób najczęściej występujących, przestrzegania zasad higieny, które pomagają zapobiegać infekcjom u najmłodszych oraz staramy się walczyć z wykorzystywaniem Pigmejów przez ludzi z wiosek do pracy za marną zapłatę lub za paczkę papierosów, co i tak nie pozwala wyżywić rodziny. To niestety często spotykane zjawisko, że do takiej pracy zabierane są także dzieci. W szkołach, które prowadzimy, staramy się integrować dzieci pigmejskie z dziećmi z wioski, aby od najmłodszych lat uczyć, że nie ma między nimi żadnej różnicy i że mogą wspólnie zrobić wiele dobrego. Mamy nadzieję, że kiedyś to pokolenie będzie dobrym przykładem dla kolejnych pokoleń. Ale czy ziarno zasiane dzisiaj zaowocuje w przyszłości? Zobaczymy. Jestem przekonana, że oprócz naszych działań tutaj, to dzieło potrzebuje dużej dawki modlitwy.

Na koniec chciałabym Wam wszystkim serdecznie podziękować, za modlitwę, za każde dobre słowo, za Waszą obecność obok mnie. I nieskromnie prosić o więcej modlitwy za naszą misję tutaj, za wszystkich ludzi na mojej drodze postawionych, o pokój w Republice Środkowoafrykańskiej.

Serdecznie pozdrawiam i pamiętam w modlitwie

Monika Jamer, Republika Środkowoafrykańska

jamer-jpg-misje

 

 

Szczęść Boże,

 

Jestem już na miejscu w Zambii, w Mpanshya.

Swój pobyt tutaj rozpoczęłam uczestnictwem we Mszy św. w języku angielskim, miałam też okazję uczestniczyć w pożegnaniu księdza misjonarza Michała który wraca do Polski po 10 latach pracy misyjnej w Zambii. Msza odbywała się w lokalnym języku, zachwycił mnie sposób w jaki zambijscy chrześcijanie okazują swoją wdzięczność Bogu i ludziom, a także to jak pięknie śpiewają na Bożą chwałę.

Pogoda w Zambii nie rozpieszcza, jest ekstremalnie gorąco co trudno wytrzymać nawet lokalnym mieszkańcom. Klimat jest tutaj zupełnie inny, aktualnie jest pora sucha, a za około 3 tygodnie zaczyna się pora deszczowa obfitująca w węże, skorpiony i pająki. Na tę okoliczność przygotowuję się korzystając z porad lokalnych mieszkańców: Najpierw tłucz z całej siły, a potem zastanawiaj się co to było.

Miejsce w którym mieszkam, jak i sąsiednie wioski,położone jest w dolinie otoczonej zewsząd górami.

W trakcie dnia mam ograniczony dostęp do prądu, nie mam też bieżącej wody, mam jednak - co cieszy mnie niezmiernie - możliwość zasilania mojego telefonu w internet i tym samym kontaktowania się z rodziną, której wsparcie i obecność na odległość bardzo doceniam.

Zakupy robię rzadko, w oddalonej o 300 km stolicy, z której wracam samochodem siedząc wygodnie na workach mąki, podziwiając uroki parku krajobrazowego, przez który przejeżdżam. Na miejscu można kupić produkty lokalne (warzywa, owoce), a trochę drożej nawet kurczaka - za to żywego. Moja niechęć do oporządzania kury na rosół wzbudza śmiech i zdziwienie wśród miejscowych mieszkańców, dla których takie strony kulinarnej sztuki to codzienność.

Pracuję na lokalnej porodówce i innych oddziałach szpitalnych związanych z okresem okołoporodowym i noworodkowym.

Początki są trudne, pomimo zapału i wielkiego optymizmu jaki tutaj ze sobą przywiozłam, nie da się nie zauważyć, że tutejsza rzeczywistość jest trudna, a nawet brutalna dla noworodków i widać tu niewątpliwie selekcję naturalną do której trudno przywyknąć spędziwszy całe swoje dotychczasowe życie w Europie.

Już w pierwszych dniach pracy zetknęłam się z przykrym doświadczeniem śmierci donoszonego noworodka, który w krajach wysoko rozwiniętych miałby zdecydowanie większe szanse na przeżycie.

W miarę możliwości staram się godnie pożegnać i ochrzcić każde umierające dziecko, jednocześnie umożliwiając matce pożegnanie się z noworodkiem - chociaż taki zwyczaj nie jest tu powszechny.

W najbliższym czasie będę starała się rozpocząć szkolenia z pierwszej pomocy przy udziale tłumaczki, w późniejszym czasie planuję uczyć się lokalnego języka.

Wstępnie rozeznałam się co do sprzętu, który byłby tu przydatny. Za datki, które otrzymałam w Polsce przed wyjazdem zamierzam zakupić najpotrzebniejsze sprzęty, m.in. KTG, pulsoksymetry oraz detektor tętna.

Wyobrażałam sobie, że będzie tutaj inaczej, trudniej i że wiele się nauczę, jednak zderzenie z tutejszą rzeczywistością przerosło wszelkie moje wyobrażenia. Bardzo trudne jest dla mnie jako położnej pogodzenie się z tym, że nie wykonuje się tutaj cięcia cesarskiego dzieciom w 34 tygodniu życia płodowego i że nie ratuje się dzieci przedwcześnie urodzonych.

Są też radosne chwile, które pozwalają mi odreagować trudy związane z pracą. Miałam możliwość uczestniczyć w narodowym Święcie Niepodległości, było bardzo kolorowo, słychać było muzykę, a dookoła mnie było pełno roześmianych twarzy i wesołych dzieci.

W czasie wolnym spaceruję, biegam, poznaję ludzi mieszkających w sąsiedztwie, którzy są bardzo gościnni i niejednokrotnie częstują mnie lokalnymi przysmakami.

Jedzenie mi smakuje, aktualnie zaczyna się tutaj sezon na mango.

Pomimo tego, że jestem daleko od domu, w zupełnie innych, trudnych warunkach, cieszy mnie codzienny widok zambijskich matek noszących swoje dzieci w chustach, karmiących je piersią i nieodstępujących swoich pociech na krok do czasu aż są na tyle duże, by mogło się nimi zaopiekować starsze rodzeństwo.

Pozdrawiam Was i proszę o wsparcie modlitewne, a za wszystkie ofiary serdecznie dziękuję.

 

Kamila, Zambia 28 października 2019


 

 

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska z siedzibą przy ul. Książąt Opolskich 19 w Opolu, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Andrzeja Czaję;
  2. Kontakt do Inspektora ochrony danych w Diecezji Opolskiej to: tel. 77 454 38 37, e-mail: iod@diecezja.opole.pl;
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. Przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Opolska oraz Redaktor Strony.
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. Ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych (adres: Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: kiod@episkopat.pl), gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
    10. Przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.
Polityka prywatności Zgadzam się