„Trzeba widzieć, żeby kochać. Trzeba widzieć, żeby pełnić posługę miłości, którą wy realizujecie na różne sposoby” – mówił 3 października biskup opolski Andrzej Czaja podczas Mszy św. sprawowanej w ramach 33. Pielgrzymki Pracowników i Wolontariuszy Caritas Diecezji Opolskiej do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Zwracając się do osób zaangażowanych w działalność Caritas, podziękował im za dostrzeganie potrzeb drugiego człowieka i gotowość do niesienia pomocy. „Dziękuję wam za to, że jesteście ludźmi widzącymi drugiego człowieka w potrzebie. Nie pozostajecie obojętni, spieszycie z pomocą, by wesprzeć, zaopiekować się, dać pociechę i wyrazić swoją życzliwość, wrażliwość i miłość” – mówił. Jak dodał, samo dostrzeżenie potrzeby nie wystarcza – konieczne jest również wrażliwe serce.
Biskup Opolski przywołał wezwanie św. Jana Pawła II do rozwijania „wyobraźni miłosierdzia”, która pozwala zauważyć również cierpienie niewidoczne na pierwszy rzut oka. „Nie zawsze biedę widać, są różne głody, potrzeby i tęsknoty ludzkiego serca. (…) Potrzeba wielkiej wyobraźni miłosierdzia, aby jeszcze bardziej uwrażliwić swoje serce” – podkreślił.
Nawiązując do przypowieści o sądzie ostatecznym, przypomniał, że w człowieku potrzebującym przychodzi sam Chrystus. „Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili, tak Jezus komunikuje, że On przychodzi do nas w człowieku ubogim, samotnym i cierpiącym” – mówił.
Przywołał również przykład św. Franciszka z Asyżu oraz św. Jadwigi Śląskiej, która szczególną troską otaczała ubogich. Podkreślił przy tym, że posługa miłości należy do istoty życia Kościoła. „Bez spełnienia tej posługi Kościół Chrystusowy się wynaturza, bo my sami, obdarowani miłością Pana, mamy tą miłością się dzielić” – mówił. Bp Czaja zwrócił uwagę, że ubóstwa nie można rozumieć wyłącznie jako materialnego niedostatku. „Człowiek ubogi to człowiek w potrzebie materialnej i duchowej, cierpiący, a także samotny” – wskazał. Jak dodał, takim potrzebującym może być również ktoś z najbliższej rodziny: dziecko, współmałżonek, rodzic czy rodzeństwo. „Tę posługę miłości, posługę Caritas trzeba realizować właściwie, poczynając od swego domu” – podkreślił. Zaznaczył, że pomoc nie może ograniczać się wyłącznie do przekazywania dóbr materialnych. „W tej posłudze miłości nie chodzi tylko o to, by coś z siebie dać, ale by siebie dać” – nadmienił.
Na zakończenie przestrzegł, aby nawet szerokie zaangażowanie charytatywne nie prowadziło do zaniedbania najbliższych. „Można świadczyć wielką pomoc, a zaniedbywać współmałżonka czy dzieci. W okazywaniu miłości chodzi nie tylko o to, by coś z siebie dać, ale słuchać, towarzyszyć, być, budować relacje i rozmawiać. To jest posługa miłości” – tłumaczył.
Monika Chrzanowska
fot. Katarzyna Mułyk, Artur Wilpert